czwartek, lipca 03, 2014

Bieg rzeźnika 2014, Eiger Tim

Dopiero teraz, ale jest krótka relacja z ultraMaratonu 'Bieg rzeźnika' po bieszczadzkich połoninkach.
Limit czasu 12h dla 77km jeśli dałeś radę i masz ochotę to ciśniesz dodatkowe 32km (wersja hard) !!!
Kilka prostych zasad: dobieramy się w pary + opłacamy wjazd na bieg i ciśniemy z łydki, dość proste.
Co trzeba pocisnąć w 2014 roku Trasa biegu i jej profil - tutaj (ocenicie sami problem do pokonania).

Ogólne wrażenie kibica: ten bieg to coś czego nie da się opisać, jakaś masakra. Stojąc i robiąc fotki, patrząc na uczestników biegu - SZACUNECZEK przez duże szyyyy :). Wraz z Olutą byliśmy na szlaku czerwonym (w stronę jasła) część trasy, którą pokonali rzeźnicy, więc wiemy co zrobili, co pokanli.
W związku z tym iż sam nie startowałem w biegu udało się przeprowadzić krótki wywiadzik uczestnikiem i kawałkiem drużyny 'EigerTim'. Wybór padł na Wojtka (w drużynie biegł jeszcze Łukasz).
Wynik szaleńców z Wrocławia: ~ 12h 11min. gratulacje, co dalej i jakie plany na bieg 2015 ? Czytaj w wywiadzie.
Oto jakie wrażenia po biegu i o samym biegu:

        1.dzik:Czy cel na 2014 w biegu rzeźnika został osiągnięty ?
wojt:Założenia były żeby zrobić trasę Hardcore na dystansie 100km. zabrakło nam 11minut do limitu 12 godzin po upływie którego już organizatorzy nie puszczali zawodników na dodatkowy odcinek. Można więc powiedzieć, że realizacja planu w 80%. Z drugiej jednak strony zrobiliśmy wynik lepszy o 50minut w porównaniu z ubiegłym rokiem co też jest niemałym osiągnięciem i bardzo cieszy. Zresztą stając na starcie takiej imprezy trzeba zakładać, że coś pójdzie nie tak i wyścig skończyć się może w każdym momencie. Wystarczy jeden fałszywy krok i po zawodach. W tym kontekście już samo dotarcie do mety jest nielada wyczynem i zwycięstwem nad statystyką ;)

      2.dzik:Ile trwały przygotowania do biegu ?
wojt:Treningi przygotowujące w ogóle do biegania w tym sezonie zaczęły się już w grudniu 2013. Były one ukierunkowane na zbudowanie bazy do biegania szybko i daleko. niekoniecznie po górach. W ramach tych przygotowań były starty w Orlen Maratonie i półmaratonie Ślężańskim. Wyniki były na tyle obiecujące, że pozwalały z optymizmem patrzeć na późniejsze starty. Bieganie po górach ze szczególnym uwzględnieniem podbiegów i budowania siły biegowej zaczęły się w czasie wyjazdu wspinaczkowego na Kalymnos i później kilka dni majowego długiego weekendu w Tatrach. Robiliśmy tam trasy po 30km dziennie ale najciekawsze były dwa dni w czasie których zrobiliśmy 42km i wbiegliśmy z Kuźnic na Kasprowy. Maj i czerwiec to już były rutynowe wyjazdy przynajmniej raz w tygodniu na długie wybiegania na Ślęży i Raduni. Padały wtedy trasy 25-40km. Oprócz tego codzienne treningi we Wrocławiu.

3.dzik:Co Was motywuje do walki z samym sobą podczas biegu ?
wojt:Głupio się poddać. Nie po to się tyra pół roku żeby później zejść z trasy. Póki noga się zgina to trzeba napierać. Jak odcina prąd to trzeba odczekać. Zasilanie w końcu wróci. No i w momencie jak jest źle na trasie to faktycznie możesz mieć ochotę rzucić to wszystko i najlepszym rozwiązaniem wydaje ci się powrót do domu. Nawet karetką jeśli takowa gdzieś się napatoczy. Ale co później? zejdziesz odpoczniesz i się zaczniesz wkurzać, że jednak nie było tak źle a ty odpuściłeś. To już lepiej zacisnąć zęby i jakoś dotrzeć do mety.

4.dzik:Czy planujecie już bieg w 2015 i jaki jest nowy cel do zrealizowania, może wersja hard ;) ?
wojt:Hardcore nieodmiennie jest wyzwaniem. Jeśli zdrowie pozwoli to startujemy. Przygotować się potrafimy. a po dwóch moich edycjach i trzech w wykonaniu Łukasza mamy przemyślenia, które pozwolą zaoszczędzić kolejne minuty na trasie.

      5.dzik:Jakie są Wasze wrażenie od strony organizacji imprezy ?
wojt:Organizacja bezbłędna. Mimo, że swoim zakresem obejmuje potężny obszar i trwa kilka dni Organizatorzy wszystko mają perfekcyjnie poukładane. Począwszy od spraw technicznych związanych z samym startem, oznaczeniem tras, prowadzeniem przepaków a na imprezach towarzyszących i całej otoczce skończywszy. Zaskakująca była ilość cennych nagród rozlosowywana wśród uczestników Biegu Rzeźnika i Rzeźniczka. Wystarczyły by one spokojnie na obdarowanie kilku innych imprez w których brałem udział. Samych Garminów rozlosowano z 10 sztuk. I to nie tych najtańszych. W Bieszczady chce się wracać. To zupełnie inne życie. Szczególnie w Cisnej, gdzie w tym czasie większość ludzi, która nie patrzy na ciebie dziwnie jak idziesz na sztywnych nogach albo z grymasem na twarzy próbujesz wejść po schodach. Tam są sami swoi.

Kilka fotek dookoła biegu rzeźnika - niżej, spędziliśmy tam 4 dni.
Fotki z samego biegu rzeźnika - TU
Nocleg u Pani Janeczki, pozdrawiamy i polecamy cena 30pln/osoba. Jeden pokoik 4os. z antresolą, prysznic, wc jest. Właściciele bardzo mili, blisko do centrum cisnej i jedzonka opisanego w poprzednim poście :) [szynk na zamościu]
Bieg rzeźnika 2014, Bieszczady
Konkret śniadanie musi być
Bez kucharza ni chuchu...
Lokalne cerkwie
Wypalanie drewna
Trasa na puchatka
Pod schroniskiem

rzut okiem na WC :) lub z WC
Uczestnicy wycieczki od lewej: Wojt, Łukasz, Natalia, Oluta, za szkłem dziku

środa, czerwca 25, 2014

Szynk na Zamościu: tak czy nie ?

Nazwa Szynk na Zamościu Dane z: czerwiec 2014
Tak czy Nie ? TAK
Jedzenie - kuchnia domowa Tak, ocena: 4/5 Domowa dobra kuchnia ze specjalnością lokalną perochami, polecam również mega fajne i spore naleśniki
Jedzenie, inne Jest tego sporo, nie da się przejeść wszystkiego :) Lokalne piwko 'Bies', polecam ciemne
Czas oczekiwania na miejscu ~ 20min. w porze obiadowej i przy dużej liczbie osób oczekiwanie do 1h
Obsługa 4/5 Szkoda, że zamówienie tylko w barze, przy dużej liczbie osób robią się spore kolejki.
Właściciel super gość, taki do ludzi :)
Kącik dla dziecka Tak Na zewnątrz mini plac zabaw
Czy jest ogródek Tak
Klimat W rytm muzyki rock, głównie polski
Jedzenie na dowóz Nie pytaliśmy
Czas oczekiwania Nie dotyczy
WC ok, czysto Jeden WC, wspólny co tworzy koreczek przed WC
Namiar Cisna 23, Podkarpacie, Bieszczady GPS:49.2137852916, 22.3340570927

Galeria foto:
Taka miła knajpeczka
Menu - to nie wszystko ... :)
Bies piekielny
Jajo sadzone
Ze środka

wtorek, czerwca 10, 2014

Grande Pizza: tak czy nie ?

Dane Info dodatkowe
Nazwa Grande Pizza Odwiedziny:2014-05-31
Tak czy Nie ? TAK  
Jedzenie - pizza Tak, ocena: 4/5 Jakość jest zależna od kucharza. Czasem pizza jest zbyt mokrawa :)
Jedzenie - inne makaron = Nie, ocena: 1/5
inne = brak danych
 
Czas oczekiwania na miejscu ~ 25min.  
Obsługa 5/5 W przypadku niezadowolenia z dania można zgłosić reklamację i poprosić o anulowanie płatności, sprawdzone, działa po uzasadnieniu co jest nie tak.
Kącik dla dziecka Nie  
Czy jest ogródek Tak  
Klimat W rytm muzyki pop  
Jedzenie na dowóz Tak  
Czas oczekiwania Brak danych  
WC ok, czysto  
Namiar Bajana 1, 54-129 Wrocław GPS: 51.130213, 16.965331
www Tak http://grandepizza.pl


Galeria foto:
Wejście do GP
Jedna z wielu
Druga z wielu
Taras

środa, maja 14, 2014

Łosoś w towarzystwie sosu mojo

Jak zwykle baardzo szybki do wykonania przepis.

1.Składniki:
-) ryba: łosoś [porcja wedle uznania], pieprz czarny lub mieszany [zalecany świeżo mielony], cytryna, masło [~50g], pietrucha [świeża]
-) sos: pietruszka, papryczka chilli [świeża], sos sojowy, czosnek, oliwa z oliwek, miód, jogurt naturalny
-) sałatka: sałata lodowa, pomidory koktajlowe, oliwki, feta, ocet balsamiczny, ziarna słonecznika, oliwa z oliwek

2.Przygotowanie ryby:
-) rybę zapakować w folię aluminiową tzw. sakiewki i dodać do niej: masło, plastry cytryny+troszkę soku z cytryny, liście pietruszki [wedle uznania].
-) do pieca z nią: temp.180stopni, 30min., sprawdzić i ew. dopiec wedle uznania

3. Zielony sos "mojo":
-) bazą jest pietruszka: 2 natki świeżej pietruszki, 1 ząbek czosnku, 1 łyżka sosu sojowego, 80g oliwy z oliwek, 1 papryczka chilli, 0.5 łyżeczki płynnego miodu.
-) rozdrobnić pietruszkę i czosnek (np. w blenderze), dodać pozostałe składniki, dobrze wymiksić :).
-) spróbować czy Wam smaczy i nie jest za ostry, jeśli za jęzor został popalony to dodać jogurtu naturalnego.

4. Sałatka - dodatek.
-) wymieszać wszystkie składniki podane na sałatke i doprawić [wedle uznania] octem balsamicznym i oliwą z oliwek

Rybę podawać w towarzystwie sosu mojo + ew. sałatka dla tych co lubią trochę więcej podjeść. B O N A P E T I T powiedział dzik


łosoch + zielony sos mojo
 

niedziela, marca 09, 2014

Wrocławska Liga Boulderowa - podsumownaie roku 2013

W wielkim skrócie to co wydarzyło się w minionym roku 2013 na parkietach ścian wspinaczkowych we Wrocławiu

1. Na sam początek podziękowania: 
a) dla Was, wszystkich startujących za super zabawę przez cały rok.
b) dla właścicieli ścian wspinaczkowych za udostępnienie miejsca.
c) dla układaczy baldzików. Jak wiecie albo i nie, WLB działa jako wolontariat dla Was dlatego podziękowania się należą.

2. Liczby w 2013:

  • łącznie sklasyfikowano 264 osoby [w 2012 Was 229, jest wzrost:)]. Policzono osoby, które przynajmniej raz była na dowolnej ścianie.
  • panie: 68 [w 2013 - 57]; panowie: 196 [w 2013 - 172]
  • najlepsi w finale WLB 2013:

Poziom do 7A: WERONIKA BIAŁA, MICHAŁ KRÓLEWICZ
Poziom od 7A: MONIKA MŁODECKA, JAKUB JAWORSKI

4. Plany na 2014:

  • zmieniliśmy nasze logo :)


  • Powtórzenie ligi III edycja WLB 2014 - trwa ustalanie co, gdzie i kiedy.
  • Więcej, więcej wyjazdów w skałery.
Wszelkie informacje na bieżąco na: wlbwroclaw.cba.pl lub pejsZbuk'u

Zwycięzcy WLB 2013 + nowe logo WLB
weronika, michał
monika, kuba
Wyniki finałowe, wszyscy startujący 1 marca 2013 na Zerwie


środa, lutego 05, 2014

dzikie naleśniory

bynajmniej nie z dzika :) poniżej nowy przepisik, szybki do wykonania, więcej czasu zajął opis niż sama robocizna. Zapraszam do testowania nowego przepisu, ew. poproszę o info zwrotne czy wyszło dobre i syte.

1. Ciasto na naleśniki
[~ 6sztuk - zalażnie jakie grubaski lubicie].

a) 30g masła, 250g mąki pszennej, 2jajka, 250g mleka, 150g wody + 100 wody gazowanej, 0.5łyżeczki soli, 0.5łyżeczki cukru, oregano, zioła prowansalskie do smaku. 
b) przygotowanie ciasta: rozpuścić masło, ostudzić, dodać resztę składników i zmiksować.
c) usmażyć - jeśli na patelni teflonowej - to nie trzeba dodawać oleju.

2. Farsz.

Co tylko macie w lodówce :)
a) papryka, kukurydza, marchewka, fasola, pieczarki (lub inne grzyby), cebula czerwona, czosnek, jeśli ktoś kocha mięso to najlepiej mielone lub klata kurczaka, przyda się ser: żółty, ale lepszy będzie parmezan.
b) warzywka umyć, obrać i do gara niech się duszą,
c) cebulkę podsmażyć na maśle, dodać czosnek i minutkę poddusić. Całość dodać do warzyw i dusić aż zmiękną. Zalecane jest próbowanie warzyw. Użyć przypraw takich jak lubicie i o ostrości jak lubicie - z tym uwaga, patrz następny punkt :)
d) gotowy farsz rozłożyć na naleśnikach, posypać serem, złożyć w kopertę i zapiec w piekarniku, lub chwilę na patelni pod przykryciem. Ser ma się rozjechać czyt. ciągnące, serowe nitki.

3. Zielony Sos "mojo".
a) bazą jest pietruszka - 2 natki świeżej pietruszki, 1 ząbek czosnku, 0.5 łyżeczki soli, 80g oliwy z oliwek, 15g octu balsamicznego, 1 papryczka chilli, jak lubicie na ostro to +1, 0.5 łyżeczki płynnego miodu.
b) rozdrobnić pietruszkę i czosnek (np. w blenderze), dodać pozostałe skłądniki, wymieszać do jednolitej masy. Spróbować czy nie jest za ostre, jeśli za ostre to dodać jogurtu.

Naleśniki podawać w towarzystwie sosiku. 


B O N A P E T I T - już niedługo coś bardziej mięsnego :)

faza nadziewania
melduję gotowość do jedzenia

piątek, stycznia 17, 2014

DzikBikeTeam plądruje okolice Przesieki ...

jedziesz to maleńki ... no i tak doszło do wyjazdu pod takim właśnie hasłem - do trzech razy sztuka. Kierunek to wiocha pod Jelenią Górą 'Przesieka' czyt. więcej na WIKI
W skład DBT tym razem weszli: popedalili - porucznik 'Borewicz - Adaś', szeregowy 'Radlakos - Tomcio', dostawca energetyków 'Alvaro-Michał', serwisant 'Dziku - Radosław' :), trekingowo wystąpili: 'Gazel - Andrzej', łowca górskiego powietrza :) 'Marynarz - Grześ'.

Noclegi, które można szczerze polecić u Sołtysa bęc ciśniemy w linka: http://www.przesieka.pl/gorskachata/
Cena aktualna 250pln/doba/domek 6 osobowy z możliwością dostawienia 7 osoby. Ogrzewanko elektryczne, ciepła woda, 2 sypialnie [4,2], lodóweczka, szafeczki pełne zaplecze, obok domku miejsce na ognicho - oczywiście było już pierwszego dnia. Miejscówka sprawdzona, właściciele mili i przyjaźni turystom. W pobliżu knajpa Sołtysa, gdzie można polecić pierogi, schaboszczaka no i podobno - nie jadłem (inni tak) - karkóweczka.
Teraz na szybkości żeby nie zanudzać krótkie streszczenie z wyjazdu i kilka fotek.

Pierwszy dzień.
1. Wiele się nie wydarzyło oprócz kilku drobiazgów :) ok.21 jesteśmy w komplecie, lekko najedzeni, mamy kiełbę, mamy drzewko, mamy korę brzózki, więc decyzja szybka i mamy ognicho odpalone od zapałki - Grzesiu stawia flakona na następnym wyjeździe bo nie wierzył, że się da. Nasz rehabilitant raczy nas energetykami, które przygotowują grunt pod nogi na następne dwa dni :). Jak się okazuje grunt pod nogami stracił niejeden zawodnik - Ci co byli wiedzą. Nie będę ujawniał szczegółów - to dla wtajemniczonych i obecnych - tutaj można podbić do naszego szanownego kolegi Mieszka, który jako kierownik wycieczki - tej wycieczki - nie był obecny.

Drugi dzień i odcinek trasy ER-2 (nie opiszę wyprawy trekingowej do schroniska 'Odrodzenie' - nie było mnie tam). 
1. Wybraliśmy odcinek przez: Przesieka-> Szklarska Poręba-> Piechowice-> Zamek 'Chojnik'-> Zachełmie-> Przesieka co dało nam ~53km jazdy w czasie niewiele ponad 3h. Piękna pogoda, kawa, ciastko w szklarskiej w ramach uzupełnienia węgla i cukrów.
2. Przygody: nasz szeregowiec upitolił łańcuch pod Chojnikiem, na foto są dowody. Żadnej gleby nie było. Tomaszek miał szczęście, że dzik miał w portfelu spinkę do łańcucha, Adaś miał scyzoryk maggajwera, a Alvaro wyszperał dobry kamień co uchroniło nam dupsko przed dymaniem z buta po kamlotach, łąkach i polach jakieś 10km z rowerem pod pachą :)

Trzeci dzień.
1. W nocy spadł śnieg i zaczęło pizgać + rano nadal padało agresywnymi kropelkami śniegu. Dwójka z ekipy musiała nas opuścić , praca, praca, praca, ale dwóch pozostałych stwierdza, że coś trzeba przyciąć w okolicy na rowerku. Ruszamy w pobliskie okolice Przesieki i robimy krótką pętelkę: Przesieka-> Borowice-> Podgórzyn-> Przesieka co dało niecałe 15km jazdy w śniegu i błocie jeeee to przecież wildPig lubi :) po drodze zgarniamy kilka szybkich geokeszów. Pogoda jednak nas zmiotła, mokre buciska i przemarźnięte palce spowodowały, że wróciliśmy szybciej niż planowano do domku.
Trekingowcy w ramach lajt traski pocisnęli na nibyNóżkach na zamek Chojnik, gdzie mieli okazję poznać pana przewodnika, który powiedział to i tamto o okolicy oraz nie omieszkał wypowiedzieć się nt. turystów.

Zapraszamy do kolejnych odkryć rowerowych z DBT :) Wszystkie pokonane trasy widoczne w zakładce 'DBT' jako ślad gpx.
Więcej fotek na rok 2014 będzie pod linkuj się ...
idealny warun
drugi dzień był hardkorowy



czwartek, grudnia 12, 2013

dzikowiec, czekoladowo-bananowy chlebek MOCY

no i a więc ... słodkiego chce się często, ale co tu zapodać oprócz tego co na półce w biedrze ? hm... może coś nowego z dziczej kuchni Was skusi tym bardziej, że proces przygotowania jest mega banalny, najważniejsze żeby mieć mikser i piekarnik :)
Przepis gwarantuje, że nie będziecie się pitolić z żadnym oddzielaniem żółtka od białka, ubijaniem piany itp.. Niżej przepis, sporo pisania, roboty zdecydowanie mniej :)

1. Składniki:
a) 4 średnie, dojrzałe banany
b) 2 jajka
c) 3 łyżki oleju [nie oliwa daje nieodpowiedni posmak]
d) 100g cukru pudru
e) 3 łyżki jogurtu naturalnego lub mleka
f)  1 lub 2 łyżki kakao - wedle preferencji
g) 175g mąki
h) 2 łyżeczki proszku do pieczenia
i)  1 łyżeczka sody oczyszczonej
j)  0.5 tab. gorzkiej czekolady
k) np. jako wkładka polecam żurawinę. Wkładka, tutaj ograniczyć Was może tylko wyobraźnia :)
2. Polewa [opcjonalnie]:
a) migdały
b) 0.5 kostki białej czekolady
3. Przygotowanie:
a) Do miksera / blendera wrzucić składniki: 1a) do 1e) -> wszystko co mokre :)
b) Osobno połączyć suche składniki: 1f) do 1i)
c) Do suchych składników dodajemy wymieszane mokre składniki i mieszamy mikserkiem. Czas miksowania ... aż będzie dobrze, jednolita masa.
d) Pokroić na drobne kawałki tabliczkę czekolady, żurawina i dodać do przygotowanego i wymieszanego ciasta, przemieszać i całość przelać do foremki. Zalecane jest aby czekolada i żurawina były ukryte, żurawina na wierzchu = spalona żurawina :)
4. Pieczenie:
a) W temperaturze ~150 st. dla termoobiegu, ~165 st. dla nietermoobiegu. Pieczemy 1h i sprawdzamy środek ciasta czy nie pływa i ew. dodajemy 10 min..
b) Po upieczeniu zostawiamy ciacho w piekarniku wyłączonym przez 10 min. i wyciągamy do ostygnięcia po tym czasie.
5. Polewa [opcjonalnie]:
a) Prażymy migdały na patelni, wrzucamy na rozgrzaną patelnię migdały i przypiekamy je lekko – patelnia sucha.
b) Rozpuszczamy białą czekoladę [najelpiej podgrzać w garnku wodę do prawie wrzątku, wrzucić metalową miskę i wrzucić do niej czekoladę – kąpiel wodna dla czekolady].
c) Polewamy ciacho wg. uznania i posypujemy migdałami

B O N A P E T I T MÓWI DZIK :) - do małej czarnej jak ta lala



wtorek, listopada 12, 2013

wspin, gc, rower ...

i jeszcze kilka rzeczy udało się porobić w poprzedni długi wekend. Cel to czeska strona pod śnieżnikiem - miejsce na mapie klik.
Dojazd z Wroca to jakieś 300km przyjmną trasą w kierunku zgorzelca, dresna i prosto w czeskie lasy od strony wsi Tisa.
 

1. Dzień pierwszy: w piatek mamy plan na lekkie rozruszanie gnatów w skałerkach w składzie: olga, mateusz, dziku i tak też się dzieje. Plądrujemy znany rejonik, ale na miejscu jak nigdy sporo ludzi co owocuje iż poznajemy też więcej i nowych kamieni zerkając w lepsze topo niż to co jest w necie. Następny wypad w tamte rejony na pewno zaowocuje zmacaniem nowych piknych baldzików.
 

2. Dzień drugi: nad ranem zlewka i przez cały dzień mega mgła, zero wiatru, śniadanie na lokalnym przystanku, kawa i decyzja cyt.'trzeba ruszyć dupsko ...' idziemy szukać sektora Modrin położonego niedaleko wsi 'Rajska wieś' i przy okazji połazimy po lesie w poszukiwaniu geocach'a. Czym jest GC na stronie: www.geocaching.pl
Dzień owocuje odnalezieniem naprawdę super pomysłowymi i czeskim schowkami rozmieszczonymi w większości przypadków między skałami, na skałach w okolicach Tis'y i Jilove oraz w centrum Decina. Główny cel nie został osiągnięty tj. nie udało nam się znaleźć start point'a dla sektora Modrin, nie byliśmy jedyni, którzy szukali i nie znaleźli :)
 

3. Dzień trzeci: zapewne można by się powspinać po lekko wilgotnych kamyczkach, tu i tam obsuszyć papierem do dupska, ale nie na darmo brałem rower na daszek :) dlatego wraz Michałem postanawiamy zwiedzić okolicę rowerem i pocisnąć śladem gpx ok.50km trasą brzegiem Łaby. Warto było, pogoda super, widoki jeszcze lepsze. Nasz ślad jest opublikowany w zakładce 'Rowerem ...' - link
Finalnie porobiliśmy ponad 55km z zabijającym podjazdem na sam koniec od strony Decina, Ci co znają okolice na pewno wiedzą iż górka nie jest mała :) co oczywiście widać na śladzie gpx.
Kilka fotek z wyjazdu niżej.

olga w natarciu
mateusz też nie odpuścił
jeden z czeskich GC
dbt: alvaro, dzik, szlakiem łaby

środa, października 30, 2013

OUTSPIDER CROSS RUN pod hasłem "nigdy się nie poddawaj"

Pierwszy Bieg Przełajowy z cyklu Outspider Cross Run pod hasłem 'nigdy się nie poddawaj'.

od 19 października trochę czasu minęło, ale lepiej późno niż wcale :) Niżej krótkie podsumowanie samego biegu oraz trochę o samych przygotowaniach do jego organizacji co może niektórym wydaje się, że to łatwa sprawa :).
Być może i łatwa, ale na pewno czasochłonna. W przedorganizację głównie umoczone były 3 osoby + nie jestem w stanie policzyć ile z nich pośrednio. Natucha 'Natalia Romanowska' - główny koordynator i dyrektor zawodów. Mihu 'Michał Wiśniewski' - pan od mikrofonu :) i odpowiedzialny za media. Dzik 'Radek Pyrzewski' - pan od fotoobiektywu, wolontariuszy, fundacja.

Przygotowania do tego jednego dnia zaczęły się jakoś w sierpniu i trwały do ostatniej chwili, dnia biegu. Finalnie ledwo się wyrobiliśmy czasowo co dało nam do myślenia jak w przyszłości poprawić prace od strony logistyki, organizacji pracy itp. - to nasze przemyślenia, nie będę publikował wszystkich :)
Natucha latała, załatwiała, dwoiła się żeby ogarnąć tematy samej miejscówki, załatwiania papierków z nadleśnictwem, osiedlem malowniczym, sponsorami, drukarnie itd. sporo tego się nazbierało.
Mihu jak to Michał narobił się w domu :): na szybko wytworzył bloga, na szybko projektował loga, plakaty, ulotki i wszystko co związane z promocją iwentu.
Dziku jak to knurek, który trufli szuka :) ogarniał sprawy związane z fundacją, spotkania organizacyjne z wolontariuszami, dogadywał szczegóły z dyrektorem zawodów i podrzucał czasem dodatkowe rzeczy do załatwienia :), sorki Natucha.
Wspólnie udało nam się: 

-)cykllicznie spotykać i wyznaczać sobie cele i odpowiedzialności kto co i na kiedy ma do zrobienia, podejście nie do końca skramowe :) bo spotkania nie trwały do 20 min. lecz do 2 h. 
-)finalne stawienie się na starcie biegu w dniu 19 października 2013 z dobrym humorem i lekkim stresikiem czy aby mamy wszystko :)

Dzień biegu przełajowego: 19.10.2013
1. zbiórka w biurze zawodów i przygotowanie obozu odprawy, start od ~7.13
2. jakoś po 9 jesteśmy prowizorycznie gotowi na przyjmowanie startujących, ale było wiadomo iż zawodnicy przyjadą tłumnie w okolicach 11 co w rzeczywistości miało miejsce i w tych godzinach nie jestem w stanie sobie wyobrazić i zobrazować co działo się w biurze zawodów - tutaj dziękujemy wszsytkim wolontariuszom, którzy wspierali: kierownika biura Olkę i Natalię - dzik w tym czasie plądrował lasy.
3. po 10 odprawa z wolontariuszami, wyznaczenie zadań i do dzieła, w tym czasie i równolegle koledzy: Paweł, Jarek są na trasie i wstępnie weryfikują oznaczenia z dnia wcześniejszego.
4. ok.11.00 wracamy na trasę w składzie: Paweł, Jarek, Dziku + wolontariusze, gdzie celem jest porozstawianie osób na trasie i tzw. punktach krytycznych, dooznakowanie trasy strzałkami na drzewach i znaczenie kierunków mąką na drodze - mamy nadzieję, do dziś, że nikt nie zbłądził i nie biega po lesie do dnia dzisiejszego :)
5. Przed 12 i samym biegiem Paweł wraca do obozu i robi za zająca dla startujących - oczywiście jako rowerzysta :) My jedziemy dalej znakując dziwne miejsca w lesie.
6. 11.15 start dzieciaków na 300m, 1000m - wszystko kończy sie na czas, dzieci zadowolne - podobno - były cukierasy i nagrody niespodzianki.
7. 12.05 [5min. dopuszczalnefo opóźnienia :)] i startujemy. Nie wiem jak to wyglądało w rzeczywistości, tylko po fotkach mogę wnioskować, że nie było łatwo przepchać kolegę, koleżankę łokciem na starcie i pierwszych 300metrach :)

8. po 14, czyli po limicie czasowym dla startujących: dekoracja i rozdanie nagórd wśród startujacych dzieci i dorosłych, można było posilić się domowym wypiekiem, domowym barszczem i herbatą mniej domową bo z torebki :)
9. Jako jedyny zostaję w lesie z fotoOkiem i zdaję fotorelację pod linkiem - TUTAJ

10. Inne fotki udostępnione, autor: mgruca: LINK1
11. Wyniki z imprezy: WYNIKI
12. Pierwszy raz pomagaliśmy Ryśkowi, jego blog LINK , wkrótce podamy oficjalne informacje ile udało się zebrać na stronie biegu.

Krótkie podsumowanie:
1. Cel - fajna imporezka w plenerze dla dorosłych i dzieci, pomoc podopiecznym Fundacji 'DOLFROZ' w tym dniu zbiórka pieniędzy dla Rysiek Nawrat. Impreza pod hasłem 'Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj'.
2. Więcej szczegółów na stronie tej i przyszłych imprez: OutspiderCrossRun
3. Mamy nadzieję iż nasz pomysł będzie udany i również spodoba się wszystkim, którzy będą z nami biegać przez cały rok :) następna impreza planowana jest na luty 2014, bieg zimowy zapowiada się - podobno - mroźnie, tak mówią górale. Inne spojrzenie na tą imprezę lub podobne oraz inny opis również na stronach www zamieszczonych przez samych startujących, więcej na ten temat nie gdzie indziej - PejsZbuk :) TU

4. Podziękowania dla: Was, uczestników biegu [prawie 120osób], wszystkich, którzy przybyli jako kibice, pogodynce, że zapewniła super warunek pod imprezę, wolontariuszom, firmie czasomierzyk, która profesjonalnie dokonała pomiaru czasów zawodników, wszystkim z osobna, którzy pomogli w organizacji, sponsorom nagród, nadleśnictwu itd. długo by wymieniać. Podczas biegu nawijał o tym wszystkim Michał.

D O   Z O B A C Z E N I A   J U Ż   N I E B A W E M - zapraszamy również tych niestartujacych i niezdecydowanych.

punkt pomiarowy
na trasie
Rysiek - dla niego wrzucaliście monety
podsumowanie wyników
ps. to wszystko w b.wielkim skrócie :) pozdrawiam - rpyrzewski 'dzik'.