niedziela, listopada 16, 2014

Bar orientalny "Ha Long", Tak czy Nie

Klasyczny bar orientalny jak sama nazwa wskazuje na banerze przed wejściem. Urządzony totalnie po kosztach, jak większość z tych małych i poukrywanych w bocznych uliczkach.
Pierwszy bar, który wprowadzam na listę na NIE jako całościowy odbiór !!! Z tego co się dowiedziałem mają jeszcze jeden punkt, trzeba będzie odwiedzić i porównać. Duży plus to jedzenie, ale reszta przykrywa to małe, ale znaczące tak. W przypadku tego baru chyba lepiej brać na wynos :)
Ceny kontra jakość jedzenia i jego ilość na talerzu jak najbardziej na plus. Jedzenie smaczne, na kuchni widać rękę fachowca z Azji. 
Obsługa to już inna bajka. Jakaś masakra, masz wrażenie jakby miała zaraz powiedzieć dlaczego tu przyszliście przecież będę musiała coś zrobić, fak, zero uśmiechu na twarzy, zero zadowolenia, że ktoś odwiedził bar, który w sobotnie popołudnie świecił pustkami ... 
Reasumując: jedzenie daje radę za to obsługa Klienta już nie bardzo :( opinia dotyczy pani po 40 zmęczonej życiem ... może w inne dni, innych godzinach ktoś jeszcze tam pracuje oprócz niej, może jest przyjemniej, nie dane nam było to sprawdzić dlatego piszę jak było. Liczy się jednak pierwsze wrażenie, którego zabrakło.

DaneInfo dodatkowe
NazwaBar orientalny HA LongOdwiedziny:2014-10-25
Tak czy Nie ?NIETutaj muszę dodać tylko na jedzenie i nic więcej
JedzenieTak, ocena: 3.7 /5Orientalnie i smacznie, duże porcje. Polecam mięso na gorących półmiskach, cielęcinka pyszna w ciemnym sosie
Jedzenie - inne

AlkoholNie
Czas oczekiwania na miejscudo 20min.Wok i kucharz daje radę jeśli chodzi o prędkość.
Obsługa1.5 / 5Ta na którą trafiliśmy, masakra
Kącik dla dzieckaNie
Czy jest ogródekNie
KlimatCisza i syk woka z kuchniZero grania, zero muzyki. Zero konwersacji z obsługą
Jedzenie na dowózTakChyba więcej niż na miejscu, wniosek po telefonach.
Czas oczekiwaniaBrak danych
WCJest
NamiarKrasińskiego 48, WrocławGPS: 51.104627, 17.042686
wwwTakhttp://halong.net.pl/

Kilka fotek
z zewnątrz
jakieś 200 pozycji w menu
jedna z pozycji



środa, października 29, 2014

Bar domowy, Tak czy Nie

Klasyczny bar z domową kuchnią. Fajnie i schludnie urządzony, czuć mały interesik rodzinny.
Ceny kontra jakość jedzenia jak najbardziej na plus. Obsługa bardzo miła. Mogę bar polecić, na pewno jeszcze go odwiedzę jeśli będzie ochota na coś szybkiego i domowego.

DaneInfo dodatkowe
NazwaBar domowyOdwiedziny:2014-10-25
Tak czy Nie ?TAK
JedzenieTak, ocena: 3.5 /5Jako to domowe jadło to polecam, kotleta schabowego, deWolaj:), zupy super.
Domowe ciasto - jabłecznik + kawa super robota, szkoda, że ciasto szybko znika :(
Jedzenie - inneZnajdzie się w menuNaleśniki takie sobie, za tłuste, sos mocno majonezowy, tego dania nie polecam.
AlkoholTakPiwko zamkowe w cenie 5pln
Czas oczekiwania na miejscudo 20min.Jeśli nie ma tłoku to dania właściwie wychodzą na bieżąco, chyba, że trzeba wyklepać kotleta :)
Obsługa5/5Miła, sympatyczna, uśmiechnięta pani przy kasie.
Kącik dla dzieckaNieJest dodatkowe krzesełko dla dziecka
Czy jest ogródekTakPrzed barem, dwa parasole ok. 10 osób możę posiiedzieć.
KlimatGłównie prosto z radia, ale nie w stylu disco.
Jedzenie na dowózTak
Czas oczekiwaniaBrak danych
WCJestŚrednio zadbany, a szkoda.
NamiarSzybowcowa 19, WrocławGPS: 51.129499, 16.968929
wwwNie, tylko pejsZbukhttps://www.facebook.com/bar.domowy.wroclaw

Kilka fotek z lokalu
Jedno z menu
Na zewnątrz
W środku

poniedziałek, października 20, 2014

Janowa góra, noclegi, Tak czy Nie

Pierwsza miejscówka z cyklu Tak czy Nie. Z przyjemnością odkrywam sekrety miejsówki w miejscowości Janowa Góra. Położenie między Kletnem a Sienna. Zdecydowanie na TAK i mogę polecić gościniec o nazwie 'Janowa Góra - Na przełęczy'. Reszta danych w tabelce poniżej.
Link do fotek - tutaj
Dane Info dodatkowe
Nazwa Gościniec Janowa Góra Odwiedziny:2014-09-26/28
Tak czy Nie ? TAK
Jedzenie Brak na miejscu Brak jedzenia na miejscu. Zaplecze kuchenne full wypas, tylko we własnym zakresie do zrobienia.
Typ Gościniec Podwyższony standard
Obsługa Właściciele tomłodzi ludzie z dzieciakami Miła, sympatyczna z poczuciem humoru. Można sobie pogawędzić.
Nie ma problemu z dogadaniem się w każdym zakresie.
Kącik dla dziecka Tak Plac zabaw dla dziecki na świeżym powietrzu i w gościńcu.
Czy jest ogródek Tak Wielki teren, w którym nie zabraknie Wam łąki do latania o poranku na golasa :)
Klimat Cisza, spokój. Teren położony przy samym lesie na wielkiej działce Ze ruchu w nocy. W okolicy tylko jeden i zaprzyjaźniony z Właścicielami dom, również do wynajęcia.
Logistyka Czysto, zadbanie, wszystko czego trzeba do spania i gotowania
Namiar Janowa Góra 3A GPS: 50.255265, 16.839227
www Tak http://www.czarnagora.eu/
mail / telefon Tak biuro@czarnagora.eu / +48721019099
Atrakcje Oczywiście Nocne jazdy 4x4, Wypożyczalnia rowerów - 10 szt.
Reszta na stronie którą podałem wyżej + co jakiś czas nowe rzeczy dochodzą.
Ceny max 50pln/os Zależnie od pokoju i standardu.

Dwie fotki:
Nieopodal położony Śnieżnik
Ta polana w środku to położenie Gościńca Janowa Góra

wtorek, września 23, 2014

Wild Turkey 81 proof

a cóż to takiego ? Jak to co... bourbon z Kentucky. Jak wiadomo i podobno nie ma co reklamować alkoholi bo jeszcze ktoś nieletni, wlezie, przeczyta, zakupi i wypije czytając to i owo :)
Do zakładki DzikOlut kulinarnie - link, dorzucamy nową kategorię trunków wspomagających i relaksacyjnych na wekend :)
Na pierwszy ogień idzie bourbon z kentacky, który zaskakuje swoim dębowym smakiem, ciekwie może być przy WildTurkey 101 (różnica widoczna na jednej z fotek i czym jest proof), jak będzie gotowy do testowania dam znać. Idąc na łatwiznę niżej kilka fotek z infoKsiążeczki jak powstaje ten polecany przeze mnie truneczek. Inna osoba (niejaki Alvaro) mająca w temacie bourbon'ów, whisky, bimberków etc., królewskie podniebienie był zaskoczony jego smakiem i ostrością w jednym, polecamy. Cena ~70pln / 0.7 l, wszystko i tak zależy od rocznika :)
Bourbon WT 81
czym jest bourbon
jak powstał pomysł i kto zaczął
Rodzaje WTurkey na europę: 81 (40.5 konia) lub 101 (50.5 konia)
Testowanie

sobota, września 13, 2014

Sushi Corner - tzw. suszarnia, Tak czy Nie

DaneInfo dodatkowe
NazwaSush CornerOdwiedziny:2014-09-09
Tak czy Nie ?TAK
JedzenieTak, ocena: 4.5 /5Bardzo dobre suszki :) Cena kontra jakość gwarantowana.
Jedzenie - inneBrakPolecam wtorki i co tydzień zmieniające się bento.
Prawdopodobnie najtańsza suszarnia we Wrocławiu.
Czas oczekiwania na miejscudo 20min.
Obsługa5/5Miła, sympatyczna z poczuciem humoru. Można sobie pogawędzić.
Kącik dla dzieckaNie
Czy jest ogródekTak
KlimatGłównie muzyka z rodzaju chillout
Jedzenie na dowózTak
Czas oczekiwaniaBrak danych
WCJest, czysto
NamiarWłodkowica 12a, 50-072 WrocławGPS: 51.108515, 17.023676
wwwTakhttp://sushicorner.pl/
Ulica Pawła Włodkowica pochodzi od Paweł Włodkowic: kapłan katolicki, uczony, prawnik. Pisarz religijny i prawno-polityczny, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, obrońca interesów Polski w sporach z Krzyżakami.Do dziś nie jest znana dokładna data urodzin, podawane są przedziały
Inne opinie

Galeria foto
wejście, włodkowica 12a
Od środka
jeden z zestawów

środa, września 03, 2014

Teplice nad metuji ... puchar czech

ahoj, szybko i na temat, jak co roku w teplicach, nie cieplicach :) odbył się już 31 przegląd filmów górskich. Przy tej okazji kupa fajnych imprez w samym miasteczku, brak miejsc nocelgowych - tych wygodnych z dachem nad głową. Nie ma - jak zwykle - problemu z namiotami, czesi są tam przyjaźni i pozwalają rozłożyć domek gdzie tylko znajdzie się metr kwadratowy nadający się do spania. Tak naprawdę to niewiele potrzeba żeby przekimać te kilka godzin po baletach do rana na kempie.
Przy okazji wyjazdu oczywiście odwiedziliśmy pobliski ostasz, sklepiki wystawione podczas całej imprezy. Ogólne wrażenie co do cen to sprzęt można było znaleźć w naprawdę dobrych cenach np. 40m liny tendom za ~140pln, co do ciuchów to nieciekawie, ceny raczej normlne, nie było jakiś większych okazji chyba, że ktoś ma płetwę długości 44cm, w takim przypadku można było wyrwać niezłą cenę na butach.

Oki koniec pitolenia, kto był, a było sporo osób z Wroca i okolic to wie jak było :) Niżej kilka fotek z samej imprezy boulderowej, puchar czech. 

Zdecydowanie kategorię męską zdominował Martin Stranik, w finale sponiewierał wszystkie baldy i startujących. Z tego co pamiętam: nr1 w 2 próbie, 2,3,4 pocisnąć w pierwszej próbie i nie miał równych. Nie ma co gadać bicek się zginał i wielka przepaść między następnymi zawodnikami.

Kategoria pań zdecydowanie ciekawsza nie tylko dla oka, ale również co do rywalizacji. Baldy zdecydowanie za trudne, tylko jeden miał kilka przejść, więc losy zwycięstwa rozegrały się na liczbie bonusów. Stop, teraz kilka obiecanych fotek i do następnego razu. Sierpień jakoś pominąłem na blogu, obiecuję poprawę.

kemp
najmłodsi w natarciu
przygotowania do finału Pań
finalistki
obsługa
bald nr 2, brak pogromczyni
bald nr 3, jedyny, który w finale poszedł na PLUS
TOP nr 3
i potwierdzenie na karcie startowej
bald nr 1, masakra, nie udało się żadnej z dziewczyn
widowiskowy, no ale cóż znowu się nie udało
c.d. nr 2
nr 4, tylko bousy albo i aż bonusy :)
no to szok, nie udało się :)
koncentracja przed baldem nr 4
no i po zawodach

środa, lipca 30, 2014

Szlakiem piwnym - Wrocław

Czas wakacji, czas zwiedzania, czas przybywania, słoiki grasuję w mieście :) sam jestem wrocławskim słojem ;) także kilka spostrzeżeń.
Post krótki i być może pomocny dla tych którzy oprócz diskoTek i innych miejsc lubią posmaczyć dobrego piwka, pogadać, miło spędzić czas przy dobrym piwku.Wszystko poniżej to wyłącznie moja i prywatna opinia, spostrzeżenia.
Do wyboru na szlaku mamy 7 + 1 gratis (nie ma na mapie) miejscówek i są to (kolejność nie jest przypadkowa - sugerowana):
1. Zakład Usług Piwnych: punkt startu naszej wycieczki, dlaczego ? Bo jeszcze nie jesteśmy na bani i działają kubki smakowe :) Mega duży wybór browara, jeśli nie możesz się zdecydować to polecam tzw.zestawik, w który wchodzi zestaw 4x150ml piwk, które sam wybierzesz, obsługa super, klimat i muzyczka również.



2. Szynkarnia: nowe miejsce na mapie Wrocławia, piwka leją z 12 tanków + piwka czeskie, słowackie. Duży wybór. Dodatkowa sala na dole. Duży plus za promocję polskich wyrobów, przetworów. Na miejscu można i smacznie zjeść i zakupić - w przyzwoitej cenie - tzw.wyrób regionalny. Sprawdzone i smaczne podpłomyki na mięsie wołowym.


3. Stacja: miejsce klimatyczne, można poczuć się jak w warsie w tych fotelach :) czeski wybór piwek, niepotrzebnie dodane polskie i to te niedobre.
4. Academus: knajpa z tradycjami i od dawna , spory wybór piwek, sporo miejsca, obsługa przyjazna.
5. Pod latarniami: kojarzy mi się z barem w stylu setka, przedwojenna. Bardzo duży wybór piwek, dużo stolików max4 os., można wybrać się większą ekipą i pewnie pytać o możliwość łączenia siedziska. Moim zdaniem w środku zbyt jasno, za dużo żarówek, trochę psuje klimat.
6. Lamus: miejsce szóste tylko ze względu na to, że dawno tam nie byłem, ale i jak zawsze sporo rodzajów piwka, miłą obsługa
7. Kontynuacja: czemu tak daleko mimo tylu ludzi w tym miejscu ? Ano dlatemu, klimat jakiś taki nijaki, nie pasuje na pijalnię piwa, otoczenie przy otwartych drzwiach od strony podwórka dodatkowo go psuje (czasem można napić się piwka w rytm muzyki typu taniPop - bleee).Co do samego piwka to tutaj trzeba zdecydowanie pochwalić ogromny, przeogromny wybór, ceny dość srogie, obsługa ma zapierdziel,ale daje, mus dawać radę :)
8. Spiż (to ten gratis): punkt obowiązkowy jeśli chodzi o gości we Wrocławiu, co do obecnego smaku piwa to już pozostawiam do indywidualnej opinii, mroczny klimat na dole jest nadal wkręcający, wystrój psują wstawione reklamówki i widoczne lodówki komercyjnych browarów typu tyskie, reds. Takich piw w ogóle nie powinno tam być - duży minus. Kolejny to TV na ścianach i muza z komercyjnej stacji feee. Lepiej iść w przyjemne i mroczne klimaty, które pasują do wnętrza.
Kierunek trasy musicie wybrać sami :) iść wężykiem od, do lub po sznurku, piwko tu, piwko tam i coś z tego będzie, powodzenia :)

Fotka mapy + 2 gratisy.
Mapka trasy
Nic nie pobije domowych wyrobów :)
ciśnijcie we Wrocławski plener nocą

czwartek, lipca 03, 2014

Bieg rzeźnika 2014, Eiger Tim

Dopiero teraz, ale jest krótka relacja z ultraMaratonu 'Bieg rzeźnika' po bieszczadzkich połoninkach.
Limit czasu 12h dla 77km jeśli dałeś radę i masz ochotę to ciśniesz dodatkowe 32km (wersja hard) !!!
Kilka prostych zasad: dobieramy się w pary + opłacamy wjazd na bieg i ciśniemy z łydki, dość proste.
Co trzeba pocisnąć w 2014 roku Trasa biegu i jej profil - tutaj (ocenicie sami problem do pokonania).

Ogólne wrażenie kibica: ten bieg to coś czego nie da się opisać, jakaś masakra. Stojąc i robiąc fotki, patrząc na uczestników biegu - SZACUNECZEK przez duże szyyyy :). Wraz z Olutą byliśmy na szlaku czerwonym (w stronę jasła) część trasy, którą pokonali rzeźnicy, więc wiemy co zrobili, co pokanli.
W związku z tym iż sam nie startowałem w biegu udało się przeprowadzić krótki wywiadzik uczestnikiem i kawałkiem drużyny 'EigerTim'. Wybór padł na Wojtka (w drużynie biegł jeszcze Łukasz).
Wynik szaleńców z Wrocławia: ~ 12h 11min. gratulacje, co dalej i jakie plany na bieg 2015 ? Czytaj w wywiadzie.
Oto jakie wrażenia po biegu i o samym biegu:

        1.dzik:Czy cel na 2014 w biegu rzeźnika został osiągnięty ?
wojt:Założenia były żeby zrobić trasę Hardcore na dystansie 100km. zabrakło nam 11minut do limitu 12 godzin po upływie którego już organizatorzy nie puszczali zawodników na dodatkowy odcinek. Można więc powiedzieć, że realizacja planu w 80%. Z drugiej jednak strony zrobiliśmy wynik lepszy o 50minut w porównaniu z ubiegłym rokiem co też jest niemałym osiągnięciem i bardzo cieszy. Zresztą stając na starcie takiej imprezy trzeba zakładać, że coś pójdzie nie tak i wyścig skończyć się może w każdym momencie. Wystarczy jeden fałszywy krok i po zawodach. W tym kontekście już samo dotarcie do mety jest nielada wyczynem i zwycięstwem nad statystyką ;)

      2.dzik:Ile trwały przygotowania do biegu ?
wojt:Treningi przygotowujące w ogóle do biegania w tym sezonie zaczęły się już w grudniu 2013. Były one ukierunkowane na zbudowanie bazy do biegania szybko i daleko. niekoniecznie po górach. W ramach tych przygotowań były starty w Orlen Maratonie i półmaratonie Ślężańskim. Wyniki były na tyle obiecujące, że pozwalały z optymizmem patrzeć na późniejsze starty. Bieganie po górach ze szczególnym uwzględnieniem podbiegów i budowania siły biegowej zaczęły się w czasie wyjazdu wspinaczkowego na Kalymnos i później kilka dni majowego długiego weekendu w Tatrach. Robiliśmy tam trasy po 30km dziennie ale najciekawsze były dwa dni w czasie których zrobiliśmy 42km i wbiegliśmy z Kuźnic na Kasprowy. Maj i czerwiec to już były rutynowe wyjazdy przynajmniej raz w tygodniu na długie wybiegania na Ślęży i Raduni. Padały wtedy trasy 25-40km. Oprócz tego codzienne treningi we Wrocławiu.

3.dzik:Co Was motywuje do walki z samym sobą podczas biegu ?
wojt:Głupio się poddać. Nie po to się tyra pół roku żeby później zejść z trasy. Póki noga się zgina to trzeba napierać. Jak odcina prąd to trzeba odczekać. Zasilanie w końcu wróci. No i w momencie jak jest źle na trasie to faktycznie możesz mieć ochotę rzucić to wszystko i najlepszym rozwiązaniem wydaje ci się powrót do domu. Nawet karetką jeśli takowa gdzieś się napatoczy. Ale co później? zejdziesz odpoczniesz i się zaczniesz wkurzać, że jednak nie było tak źle a ty odpuściłeś. To już lepiej zacisnąć zęby i jakoś dotrzeć do mety.

4.dzik:Czy planujecie już bieg w 2015 i jaki jest nowy cel do zrealizowania, może wersja hard ;) ?
wojt:Hardcore nieodmiennie jest wyzwaniem. Jeśli zdrowie pozwoli to startujemy. Przygotować się potrafimy. a po dwóch moich edycjach i trzech w wykonaniu Łukasza mamy przemyślenia, które pozwolą zaoszczędzić kolejne minuty na trasie.

      5.dzik:Jakie są Wasze wrażenie od strony organizacji imprezy ?
wojt:Organizacja bezbłędna. Mimo, że swoim zakresem obejmuje potężny obszar i trwa kilka dni Organizatorzy wszystko mają perfekcyjnie poukładane. Począwszy od spraw technicznych związanych z samym startem, oznaczeniem tras, prowadzeniem przepaków a na imprezach towarzyszących i całej otoczce skończywszy. Zaskakująca była ilość cennych nagród rozlosowywana wśród uczestników Biegu Rzeźnika i Rzeźniczka. Wystarczyły by one spokojnie na obdarowanie kilku innych imprez w których brałem udział. Samych Garminów rozlosowano z 10 sztuk. I to nie tych najtańszych. W Bieszczady chce się wracać. To zupełnie inne życie. Szczególnie w Cisnej, gdzie w tym czasie większość ludzi, która nie patrzy na ciebie dziwnie jak idziesz na sztywnych nogach albo z grymasem na twarzy próbujesz wejść po schodach. Tam są sami swoi.

Kilka fotek dookoła biegu rzeźnika - niżej, spędziliśmy tam 4 dni.
Fotki z samego biegu rzeźnika - TU
Nocleg u Pani Janeczki, pozdrawiamy i polecamy cena 30pln/osoba. Jeden pokoik 4os. z antresolą, prysznic, wc jest. Właściciele bardzo mili, blisko do centrum cisnej i jedzonka opisanego w poprzednim poście :) [szynk na zamościu]
Bieg rzeźnika 2014, Bieszczady
Konkret śniadanie musi być
Bez kucharza ni chuchu...
Lokalne cerkwie
Wypalanie drewna
Trasa na puchatka
Pod schroniskiem

rzut okiem na WC :) lub z WC
Uczestnicy wycieczki od lewej: Wojt, Łukasz, Natalia, Oluta, za szkłem dziku