sobota, lutego 06, 2016

Browar domowy " Hopsztos "

No to jest, pierwsza produkcja z domu na dziczym blogu. Pochodzenie: Polska-Wrocław.
Browar domowy Hopsztos i kilka słów o nim:
  • Wyrób kolegi Piotra P. 
  • Tego piwa nigdzie nie kupicie i zasmakuje tylko kolega, koleżanka Piotra i oczywiście żona Agnieszka, również należy do grona testerów :)
  • Oprócz smaku do gustu przypadło mi profesjonalne podejście, logo, nazwa, projekt etykiet na butelkach, zaangażowanie na maksa. Zaciągnąłem już języka co, jak i gdzie kupować :):)

W najnowszej produkcji i co wyszło u pana Piotra podaję niżej.

1. Piwo typu: Apa "Habemus", IBU ~40, Ekstr.13 , Alk.5.2%

2. Piwo typu: India Pale Ale "Chmieloryb", IBU ~60, Ekstr. 12 , Alk. 5%

3. Piwo typu: Oatmilk Stout "Riders of the stout", IBU ~30, Ekstr. 16 , Alk. 5.2

ps. dzięki Piter za foty i kontakt, jak będzie nowa produkcja wpadam po sąsiedzku testować, degustować, pieścić podniebienie :)


wtorek, stycznia 26, 2016

Browar " Doctor Brew " - Enigma

Browar Doctor Brew i jego propozycja typu Pale Ale "Enigma". Tutaj robotę robi dość wysoki ibu i goryczka.
  • Piwo typu: Pale Ale, IBU 71, Ekstr.16, Alk. 6.2%
  • Strona producenta: BrowarDoctorBrew
  • Fota

niedziela, stycznia 24, 2016

Browar " Setka " - Madagaskar

Browar Setka i jego propozycja typu Milk Stout "Madagaskar". Bardzo ciekawy smak, piwo ciemne z delikatną nutką czekolady.
  • Piwo pasteryzowane i niefiltrowane
  • Piwo typu: Stout, IBU 35, Ekstr.15
  • Strona producenta: BrowarSetka
  • Fota

sobota, stycznia 23, 2016

Browar " Hajer " - Rajza do Kalifornii

ahoj, dorzucam do menu w zakładce dzikie kulinaria punkt poświęcony browarnictwu w Polsce. W szczególności rzemiosło piwne i polskie będzie się pojawiało w postach u dzika i tylko te nadesłane również przez każdego zainteresowanego. Testowałeś, smakowało, poleć innym. Podeślij fotę i krótki opis piwka jak w przykładzie niżej.

Na pierwszy ogień poszedł Browar Hajer "Rajza do Kalifornii".

  • Piwo górnej fermentacji
  • Piwo typu: American Pale Ale, IBU 52, Ekstr.12
  • Strona producenta: www.browarhajer.pl
  • Fota

sobota, stycznia 09, 2016

Kruchy, czekoladowy ciastek

Kilka ciasteczkufff, przyda się do kawy :)

1. Składniki:
  • 100g czekolady, gorzkiej
  • 70g orzechów lub migdałów
  • 80 g płatków owsianych
  • 130g masła
  • 150g cukru
  • 130 g mąki
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki cukru wanilinowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

2. Przygotowanie:
  • Użyj czegoś co rozdrobni płatki owsiane, czekoladę, orzechy.
  • Masło, cukier, jajko, cukier wanilinowy wymieszaj na jednolitą masę + dodaj mąkę, płatki owsiane, proszek do pieczenia i znowu wymieszaj.
  • Dodaj czekoladę i orzechy, ponownie wymieszaj aż powstanie masa umożliwiająca lepienie kulek wielkości orzecha włoskiego w skorupce :)
  • To coś co ulepiłeś wrzuć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.

3. Pieczenie:
  • Rozgrzej piekarnik do 185 stopni, włóż ulepione kulki na ok.15 minut i gotowe.

B O N A P E T I T

czeko + orzechy gotowe do przemiału
I już po krzyku, kilka sekund i gotowe
Gotowe ciacho
 

piątek, grudnia 25, 2015

Teneryfa, kilka fotek z pleneru

Kilka zajawkowych fotek z północnej części Teneryfy. Patrząc na ceny lotów z Wrocławia (~500pln) trzeba pomyśleć nad kolejnym wypadem w rejony hiszpańskich wysp. Po wstępnym rozeznaniu tematu jest tam sporo wspinania w skale powulkanicznej, twarda, ostra i podobno ostro tyra skórę :)
Jest kilka większych sklepów oraz szkółek z wypożyczalnią sprzętu, padów itd. nie trzeba wszystkiego tarmosić ze sobą. Bardzo kontaktowi ludzie są pod linkiem www.roxtar.es










poniedziałek, listopada 30, 2015

Batatos z rozmarynos :) coś na ząbek ...

1. Składniki główne.
1. bataty (słodkie ziemniaki) 2,3 sztuki
2. oliwa z oliwek
3. pieprz świeżo mielony
4. papryka słodka
5. zioła prowansalskie
6. sól
7. świeży rozmaryn
8. czonek
9. ser kozi

2. Wykonanie.
1. obierz bataty i pokrój w plastry grubości 1cm, ułóż na blaszce do pieczenia
2. skrop je oliwą
3. dodaj ww. przyprawy wg. uznania
4. pokrój czosnek w plasterki rozłóż na blaszce pomiędzy batatami
5. gałązki rozmarynu, przypraw bataty
6. włóż blaszkę z warzywami do piekarnika nagrzanego do 180 st na około 20 min. aż będą w miękkie (miękkie nie brejowate)
7. na 10 min przed wyciągnięciem ściągnij z batatów rozmaryn i połóż pokrojony w plasterki ser kozi
8. podawaj gorące z sosem i sałatą jak niżej

3. Przygotowanie sosiku warzywnego. Zmiksuj ugotowane niżej warzywka.
1. marchew
2. pietruszka korzeń
3. seler
4. czosnek
5. por
6. przypalona na ogniu cebula
7. papryczka chilli
8. miód-max 2 plaskie łyżki
9. pieprz cayen
10 kurkuma
11. sól
Fotki robione telefonem, tyłka nie urywa, ale coś tam widać


B O N A P E T I T


Przyprawione i do piekarnik, pierwszy strzał
Sałatka gotowa
Dogrzewanie z kozim serkiem
Gotowe na talerzu w sosem warzywnym w tle
Trochę jak jajka sadzone, ale to nie są jajka, Batatos Rozmarynos wualllla




niedziela, listopada 22, 2015

Teneryfa, ludziska na ulicach

     Podobno nie warto wbijać w południową część wyspy, podobno i mocno turystyczna, mniej ciekawa niż jej północna część. Idąc tym tropem zamieszkujemy na 2 tygodnie w Puerto de la Cruz niedaleko oceanu. Pierwszy post to kilka fotek z podpisanymi miejscami, które udało nam się odwiedzić.
Na wyspie wypożyczalnie aut oferują rozsądne ceny i jest to najlepszy środek transportu, autobusy są dość drogie. Autostrada na wyspie jest darmowa, paliwko tańsze niż w Polsce także polecam. Niżej kilka fotek z uliczek i miejscowości, które zwiedziliśmy.


'Puerto de la Cruz'. Polecam uliczkami Street Art w kierunku 'Loro Parque'.
Stara stolica Teneryfy 'La Laguna'. Polecam. Cicho i przyjemnie.
Obecna stolica Teneryfy 'Santa Cruz'. Nie polecam. Szkoda czasu na dłuższe zwiedzanie.
'Santiago del Teide'. Tylko jeśli jedziecie do miejscowości Masca. Przewodniki polecają, ale nie jest to zbyt urokliwa mieścina.
'Masca'. Polecam miejsce i zaglądniecie na kawę do 'Bar Blanky', Casa Fidel. GPS: 28.303664; 16.840919
Najbardziej wysunięty północno-zachodni punkt wyspy. Okolice latarni. Polecam. GPS: 28.342068; 16.922955
'Garachico'. Polecam mieścinę i jeśli szukacie noclegów to jest bardzo dobre miejsce. Brak tzw. hoteli molochów. Wszystko się wpasowuje w architekturę miasteczka. GPS: 28.372878; 16.764798
'Puerto de la Cruz'. Plaża przy 'Lago Martianez'. Nie polecam ze względu na kamienisty brzeg i samo kąpielisko, duża liczba ludzi ze względu iż jest to ścisłe centrum miasta.
'Puerto de la Cruz'. Zdecydowanie odradzam kąpiel w porcie w centrum, tłok oraz często do basenu wpływają wieloryby :)
'Puerto de la Cruz'.
'Puerto de la Cruz'.
'Puerto de la Cruz'.
'Puerto de la Cruz'. Początek ulicy 'Street Art'.
'Punta Brava'. Polecam mieścinę i jej ciasne zakątki. Dojście najlepiej przez plażę 'Jardin'. GPS: 28.411795; 16.564997
Gdzieś w kamieniach w mieście 'Puerto de la Cruz'.
Plaża 'Bollullo'. Zdecydowanie najlepsza plaża. Oddalona od hoteli, wypasiony, drobny piaseczek, jest bar z piwkiem i tapas. GPS: 28.417761; 16.519678




poniedziałek, października 26, 2015

DzikBikeTeam w Tropiciel edycja 18

Ahoj,

po edycji T16 (wiosna 2015), nasze niepowodzenie, postawione sobie cele: Odegramy się w edycji jesiennej w październiku - Milicz, do tego czasu mamy w planie sprawdzić jakieś inne rajdy rowerowe na orientację w celach treningowych i porównania do Tropiciela, zostały spełnione.

Edycja T18 skupiła łącznie ponad 700 zawodników, tylu się zapisało, ilu wystartowało będzie widać po ogłoszeniu wyników. Trasa piesza 40 km przeszła do historii prawie 500 luda !!! W naszej kategorii 60 km, rower miało wystartować ~ 60 osób.


Start 24 października zaplanowano nam na 1.00 z soboty na niedziele w nocy lub jak kto woli w niedzielę wcześnie rano. Teren dość znany, trasy k. Milicz.

DzikBikeTeam jedzie w skromnym składzie dwuosobowym: MBecker "Odyniec", RPyrzewski "Dziku" co oczywiście nam nie przeszkadza. Postaram się niżej szybko opisać co się działo, jak to wyglądało naszymi oczami, naszymi nogami.

Dzień startu 24.10.2015. Godzina 12.30 start z Trzebnicy i ciśniemy rowerami do Milicza. Rozgrzewka przed właściwym, nocnym startem. Na rozgrzewkę wyszło 44 km.
W samym miliczu pociskamy sporą porcję obiadu, w nocy nas nie nakarmią na pewno. Jedziemy do bazy koło 18, zrzucamy graty i idziemy zwiedzać miasteczko. Zahaczamy jeszcze na kawę i ciacho, wracamy do bazy. Na hali nuda, spać się nie da, za duży hałas no to tak kwitniemy do godziny 23.40 aż przyjeżdża zaprzyjaźniona ekipa i wdzięcznej nazwie "Popychacze Korbowodów" :), startują na 40 km rowerkiem w składzie: Marek, Andrzej, Maciek, Łukasz.
Odpowiedzialności:
Można powiedzieć, że brak. Każdy miał swoją mapę, Odyniec miał kompas, ale ani razu go nie użył nasza intuicja była prawie niezawodna :):) Dzik w sumie oprócz mapy i oświetlenia nic nie miał, licznik rowerowy leży zmoczony w domu, nie działa. Licznik rowerowy Bekerusa po przejściach, ja mu nie ufałem :) W zasadzie jakiegoś podziału obowiązków nie było :)

Strategia i cele:
Mamy 7h żeby zebrać wszystkie punkty z trasy i wrócić w czasie na metę. Jeśli chodzi o mapę to strategia jest prosta: A-G; K,H,I, J



 
I po strategii:
Jak poprzednim razem polegliśmy już na 1 punkcie (A), jedyne pocieszenie, że nie tylko my :), ale cóż to za pocieszenie jak strata to jakieś 30 minut na dzień dobry. Morale padły i to szybko, jeszcze szybciej niż poprzednio, ale co tam jedziemy do punktu B i dalej się bawimy po ciemku i w lekkiej mgiełce.


Przebieg naszej trasy i zadania:

pkt.A) Szukanie miejsca to jakieś 30min.. Zadanie to raczej z tych nudnawych, do odgadnięcia rodzaje liści z drzew, ale to nie dla nas, bierzemy zamiennik i przynosimy chrust na ognisko, zdecydowanie ciekawsze.
 

pkt.B) Tu już nie było tak źle z szukaniem, chociaż na mapie widać, że trochę błądzenia było. Punkt najlepiej oświetlony pod lasem i spoko zadanko. Przeniesienie jajka na noszach. Podobno przenieśliśmy je najszybciej, a to dlatego, że Bekerus bardzo sprytnie postawił diagnozę cyt. jajko - twarde, jak spadnie to nie powinno nic się stać, pod noszami mamy piasek i trawę :):)
W punkcie B spotykamy zaprzyjaźniony team 'Popychacze Korbowodów' i od razu zrobiło się raźniej. Stwierdzamy ciśniemy razem, Andrzej informuje, że zaliczył już 3 gleby, ale żyje, na szczęście pkt.B to punkt ratowniczy.

pkt.C) Dojazd dość prosty i szybki. Zadania kompletnie nie pamiętam, zresztą w kilku następnych punktach również. Ogólnie dupska zadania nie urwały.

pkt.D) Również sprawnie i szybko dojechaliśmy w 6 osób. Miejsce na punkt rewelacyjne. Prywatna miejscóweczka "Gospodarstwo Ostoja", polecam pojechać tam w dzień. Tutaj trzeba było wyszperać w ciemnym lesie zielone szyszki dla jakiegoś króla lasu :), poszło sprawnie i jazda dalej. To dalej to nie tak hopSiup - patrz opis zadania z legendy mapy :). Szybka wycinanka na mapie i odczytanie jak jechać, w którym kierunku. Popychacze dały radę, piątka z nawigacji :) jedna z fotek pokazuje rozwiązanie zadania.

pkt.E) tu wielka dziura w głowie, kompletnie nie wiem co tam było za zadanie, tutaj na pewno wiem, że dupa zaczyna piec :) ... od siedzenia w siodle.

pkt.F) Punkt przy oczku wodnym zorganizowany przez Grupa Rekonstrukcji Festungbreslau - link
Tutaj zadanie typowo związane z armią, niemiecką w tym przypadku. Trafiło nam zadanie na rozpoznanie czołgów z II WŚ. Jeden z niemieckich przebierańców chyba miał lekko dość siedzenia, ew. zmęczyły go płyny zasysane z brudnej butelki, zapewne była to herbatka :) Zadanie rozwiązał na 5 Marek, który namiętnie gra w tego typu komputerowe bajeczki. Z tego co widziałem po reszcie ekipy to zadanie jakoś spłynęło, tutaj straciliśmy za to kilka cennych minut.

pkt.G) Wzgórze Joanny, prosty punkt, zadanie to znowy zaopatrzenie wolontariuszy w drzewo do ogniska, takie coś jest nam na rękę, szybko i sprawnie. 
Tutaj też rozstajemy się z ekipą popychaczy ze względu na to, że mamy 20km więcej do pokonania i kluczowy punkt K na mapie, najdalej oddalony. Chłopaki nie mają go na swojej trasie. Przybijamy piąteczki, buziaczki, przytulaski, misiaczki itd. i powodzenia na resztę trasy.

pkt.K) Prosty punkt do znalezienia, ale najbardziej do przepedałowania. Na szczycie górki nie ma żadnego zadania. Wystarczy dojechać i podbić kartę. Takie punkty też nam pasują.

pkt.H) Patrzymy na mapę, jak jechać babrać się po leśnych ścieżkach czy cisnąć znanym asfaltem i wtedy atakować las, hmm... drugi pomysł i atakujemy. Oczywiście patrzymy na zegarek, czasu już niewiele do 8 rano,ale walczymy, błądzimy, ocieramy się o krzaki, czasem jest jakaś gleba w piachu, nie ważne, napieramy. Docieramy na skraj lasu i zadanie wymarzone dla Odyńca, taniec erotyczny do wykonania dla dziewczyny przy ognichu. Inna ekipa się miota, szuka jakiegoś drzewa - imitacja rury do tańca - a Bekerus co pokręcił brzuchem, dupą, zaczął ściągać spodnie i wystarczyło. Nie chciał kończyć, ale dziewcze mówi już, już, już dawać kartę wbijam zaliczenia i jazda dalej.

pkt.I) Po małych wskazówkach z pkt.H docieramy w miarę szybko jak na nas. Odcinek krótki i dość szybki. Zdanie spoko, nie było tłumów. Wdrapanie się na drzewo i odbicie karty startowej. To poszło sprawnie. Pytamy tu jak daleko i jak najszybciej do pkt. ostatniego J, nie pomogli :( mało czasu chyba niecałe 30 min. do końca, jedziemy ...

pkt.J) Żeby dotrzeć, podejmujemy na trasie najbardziej nieodpowiedzialną decyzję, napieramy przez las, mimo niedaleko położonej drogi asfaltowej. Było ryzko bo ścieżka rowerowa zamienia się w pieszą, na szczęście niedługi odcinek i dość przejezdny. Docieramy do punktu. Zabieramy po batonie, koleś był zmęczony, widział, że sapiemy i że mamy niewiele czasu na dotarcie na metę, 8 minut. Na punkcie I, J nie wierzyli, że damy radę ... udało się !!! daliśmy radę po drodze dopingowani przez policję ... kazali nam spieprzać z drogi asfaltowej na równoległą ścieżkę rowerową, która oczywiście jest wolniejsza niż równy asfalcik.
7.57 wpadamy na metę i podbijamy kartę :)
 

Finał naszej zabawy:
-) Nie nauczyliśmy się dokładniej i z uwagą czytać map - do poprawy.
-) Wyjazd jak i cały rowerowy wekend okazał się bardzo zabawny i udany. Tuż po zawodach, jemy szybko bardzo do dupy zupę --> żurek = blebleble i ciśniemy na śpiocha do trzebnicy :)
-) Zgarnięte wszystkie 11 punktów w czasie 7.57
-) Popychaczom Korbowodów zabrakło ok.20 minut, a tak dobrze szło. 'Do poprawy :)
-) Na losowanie nagród nie czekamy. Świadomość siedzenia bezczynnie 3h nas nie przekonała.
-) Wsiadamy na rower i ciśniemy 30km do trzebnicy regenerować się.

-) Nasze organy: dupsko wiadomo musi boleć, Dzika prawe kolano napier... coś tam się popsuło, zobaczymy co z tym będzie dalej.
-) Od piątku do niedzieli pocisnęło się ~180 km gdzie snu łącznie było jakieś 7 h.. Dość dobry wynik.
Plany na przyszłość:
-) Co do Tropiciel'a to jeszcze nie wiemy, ale ta edycja i nasze starty w inncyh imprezkach np. Izerska Wyrypa z pewnych powodów nie zachęca do kolejnego startu.

Jakieś zastrzeżenia do organizatorów ?
Tym razem są większe niż poprzednio: 

a) jedzenie po maratonie do bani. 
b) brak możliwości przed startem na zrobienie ciepłej herbaty, kawy. 
c) punkty od strony oprawy zdecydowanie - oprócz pkt.B, D - słabe w porównaniu z poprzednimi edycjami.
d) zadania, niektóre jakby na siłę, sugeruję zatrudnić kogoś ew. zrobić burzę mózgów.
e) tzw. prowiant na trasie, można powiedzieć, że go nie było. Warto dać takie info w komunikacie dla startujących.

W poprzednich edycjach oprawa samego tropiciela - chodzi o samą trasę i jej punkty - jakby lepsza, ta edycja w porównaniu do poprzednich słaba.

I tak jest zadowolenie i jakiś sukces :)

Kilka fotek:

Po odbiorze Kstartowej dla DzikBikeTeam

Team "Popychacze Korbowodów"

Chwila przed startem

KStartowa "Popychacze Korbowodów"

Papeteria
Rozwiązanie punktu E

Jedno z zadań - Odyniec

Jesienne klimaty z trasy
Energetyk po wysiłku